Ostatnio moje życie zmieniło się
w piekło. Dwa lata temu zmarła moja mama. Nie mogłam się z tym pogodzić.
Zamykałam się w pokoju i ciągle płakałam. Byłam do niej bardzo przywiązana,
była najbliższą mi osobą, moją przyjaciółką. To właśnie jej się zwierzałam, to
jej mówiłam wszystkie sekrety.
Natomiast jakieś pół roku temu, gdy przyszłam
ze szkoły, zobaczyłam radiowóz stojący pod domem. Zaczęłam biec w kierunku
drzwi, ale nawet nie zdążyłam do nich dobiec, gdy ujrzałam dwóch policjantów,
którzy wyprowadzają mojego ojca z budynku. Nie wiedziałam, o co chodzi. Moja starsza
siostra Marika wszystko mi opowiedziała.
Okazało się, że mój tata zabił
człowieka – trzydziestoletnią kobietę, naszą sąsiadkę. Nie mogłam uwierzyć, w
to co słyszą. Mój tatuś mordercą? To musiała być jakaś pomyłka.
Gdy to do mnie dotarło,
zaniemówiłam, nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa. Momentalnie
zrobiło mi się ciemno przed oczami. Zemdlałam.
Obudziłam się w jakiejś sali. Wszystkie
ściany były białe, ponure. Wokół nie wisiały żadne obrazy, nie znajdował się
tam nawet zwykły ścienny zegar. W pomieszczeniu nie było nic, poza wąskim,
starym łóżkiem, na którym leżałam. Na sobie miałam koszulę, o kilka rozmiarów
za dużą. Obok drzwi znajdowała się ogromna szyba. Za nią ujrzałam moją siostrę,
która rozmawia z pielęgniarką. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że jestem w
szpitalu.
Po chwili, do pokoju weszła
Marika.
–Mundek, no i jak się czujesz?-
zapytała.
– Nie mów tak do mnie, ja mam imię.
– Oj już dobrze, dobrze
siostrzyczko, przepraszam. No więc, Amando, jak się czujesz?
– Głowa mnie boli, a właśnie, dlaczego mam
bandaż na głowie?
– No ja się nie dziwię, że boli
cię głowa, przecież masz ją przeciętą.
– Co? Ja nic nie pamiętam.
Rozmawiałyśmy jeszcze chyba z pół godziny, ale
potem wszedł lekarz i powiedział, że Marika musi już wyjść, bo ja muszę
odpoczywać i się nie przemęczać.
********************************************************************
Po tygodniu przebywania w
szpitalu, wróciłam do domu. Bardzo się z tego cieszyłam, lecz to nie był już
ten sam dom.
Kiedyś po przejściu przez próg słyszałam różne odgłosy dobiegając e z kuchni, np. stukanie, pukanie, warkot miksera lub sokowirówki, gdyż tata kochał gotować i to on zawsze przyrządzał śniadania, obiady, kolacje…
Kiedyś po przejściu przez próg słyszałam różne odgłosy dobiegając e z kuchni, np. stukanie, pukanie, warkot miksera lub sokowirówki, gdyż tata kochał gotować i to on zawsze przyrządzał śniadania, obiady, kolacje…
Teraz jednak było zupełnie
inaczej. Wszędzie było tak cicho, że można było usłyszeć swój własny oddech.
-Marika, Marika! – krzyknęłam.
Usłyszałam tylko echo to pustym
mieszkaniu. Zastanawiałam się, gdzie ona jest. Był piątek, wieczór…
Najwyraźniej poszła z koleżankami na imprezę. No fakt miała te 17 lat, ale w
takiej sytuacji … Ona szalała na imprezie, a nasz tata siedział za kratkami.
Nie wierzę, żeby nasz ojciec mógł zrobić coś tak strasznego. Zabić człowieka?
To było niemożliwe…
Może jej ojciec jest nie winny?
OdpowiedzUsuńRozdział jest super!
Dodaje do obserwacji i zapraszam do siebie :)
http://angelinmylive.blogspot.com/
Wydaje mi się że będzie tu chodzić o coś innego :) Ale wszystko okaże się w kolejnych rozdziałach, na które czekam z niecierpliwością *_* :) Początek zapowiada się ciekawie, zobaczymy co będzie się działo :)
OdpowiedzUsuńŻyczę wytrwałości i częściej zapraszam do mnie ...
Czekam na więcej i zapraszam jeszcze na mojego 2 bloga :)
http://4volleyball44.blogspot.com/
Mam nadzieję że pozostawisz po sobie jakieś znaki :)
Pozdrawiam ;3
zaciekawiło mnie to
OdpowiedzUsuńwrócę tu na pewno